Jako dziecko nie za bardzo odróżniałem czasu naszych świąt – Bożego Narodzenia, Wielkanocy, Zielonych Świątek czy nawet Wszystkich Świętych. Pamiętam jednak, że w ich okresie nie tylko u nas panował jakiś inny nastrój. Już kilka dni wcześniej rozpoczynało się zawsze „gruntowne sprzątanie” – jak mówiła Babcia i Mama. Boże Drogi, co to było za sprzątanie w tej malutkiej izbie w domu Łacińskich… Pamiętam, że zawsze rozpoczynano od prania bielizny i innych rzeczy. Na naszej „kozie” Babcia z Mamą stawiały dość duży garnek wody do zagrzania, a ja już wiedziałem, że to będzie pranie. Ciężko było z wodą do tego prania, ale gdy wcześniej padał deszcz, kobiety podstawiały pod jakąś tam rynnę wszelkie naczynia, by nałapać deszczówki, bardzo miękkiej wody, co to nawet myć się w niej można było bez mydła. No i była jeszcze  ta studnia na podwórku, z której noszono wodę w ciężkich metalowych wiaderkach. Gromadzenie wody potwierdzało moje przypuszczenia o nadchodzącym praniu.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!