No i na środku tego pokoju stał stół owalny, przy którym, jak mi się dzisiaj wydaje, mogło zasiąść zupełnie swobodnie kilkanaście osób. Na nim zawsze była położona kolorowa serweta żakardowa frędzlami obrębiona. Na środku stołu stała, dopóki nie podłączono światła elektrycznego z młyna Strączyńskich, lampa naftowa z przepięknym abażurem z wytopionymi w szkle kwiatami. Pamiętam doskonale tę lampę naftową na środku stołu w pokoju Łuczaków.  Zapalano ją oczywiście wieczorem i cały pokój jaśniał jej światłem, a na ścianach odbijały się cienie siedzących przy stole osób. I pamiętam również, że gdy wieczorami przychodziłem tam z Mamą, a przy stole rozmawiali starsi na tematy wówczas dla mnie niepojęte, to zawsze coś mnie zajmowało i nigdy się nie nudziłem. Najczęściej czymś  tam bawiłem się na podłodze, co przynosiło raczej niespodziewane skutki, bo zawsze miałem swoje spodnie ubrudzone od czerwonej pasty, którą wtedy smarowano i czyszczono podłogi. Najbardziej zapamiętałem pobyty w domu Łuczaków w długie jesienne czy zimowe wieczory. Zbierali się przy tym ogromnym dla mnie wówczas stole najbliżsi znajomi gospodarzy. Jako dziecko wówczas jeszcze nie za bardzo rozumiałem tematu ich rozmów, ale wiem, że opowiadano o najświeższych wydarzeniach, bo Bronek Łuczak z racji licznych kontaktów z ludźmi zawsze miał nowe wieści.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!