Albo ile mogliśmy zawdzięczać takiej pani Zosi Rajsównie. Mało tego, że Mamę nauczyła robić na drutach swetry, to wiele pomagała i Babci w szyciu. Zdarzało się, że kiedy Mama wyjeżdżała do Wielunia, by odwiedzić rodzinę, a Babcia miała „pełne ręce szycia”, Zosia zajmowała się wtedy mną. Bawiła się ze mną, chodziliśmy na spacery i gotowała mi jakąś kaszkę, której bardzo nie lubiłem. Później, gdy byłem już niemal dorosłym, opowiadano mi, że gdy w czas okupacji Mama razem z Babcią wyjechały do Wielunia, mnie zostawiły pod opieką pani Zosi. Ponoć na początku wszystko było w porządku, ale później zaczęła się moja histeria, bo, jak mi mówiono, zacząłem krzyczeć: „AAAA!!!!!” i „AAAA!!!”.

Biedna pani Zosia nie wiedziała, czego chcę… Pokazywała mi wszystko, co tylko było w zasięgu jej ręki, a ja nic tylko darłem to swoje „AAA!!!”. Nic nie pomogło… Dopiero po powrocie Mamy, kiedy ja od tego wrzasku już ucichłem, Zosia dowiedziała się, że chciałem jajko ugotowane na miękko. Też miałem zachciankę w ten trudny czas okupacji. Mama po prostu zapomniała pani Zosi powiedzieć, żeby mi ugotowała jajko, bo ponoć bardzo lubiłem ten okupacyjny rarytas przyniesiony przez którąś z dobrych znajomych Babci czy Mamy.

Albo nasza sąsiadka Jasicka, która mleko wydojone od kozy dzieliła sprawiedliwie między swą córkę Hania i mnie. Czasem tego mleka było mało, ale zawsze coś tam dla nas było do wypicia…

Wielu z mieszkańców Osjakowa nam pomagało, a wiem, że czynili to z serca szczerego…

W ten smutny czas ludzie wspierali się wzajemnie, może nie tylko materialnie, ale i duchowo. Jedni drugich ratowali, jak mogli… Wzmacniali nadzieję na rychłe zakończenie wojny i okupacji. Mojej Mamie raz po raz powtarzali, że gdy skończy się wojna, „to Stefan wróci”… Polacy potrafią się zjednoczyć w chwilach wielkich nieszczęść, choć później często o tym zapominają.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd