W budynku wikariatki mieszkał też ksiądz wikary. Księża wikarzy zmieniali się bardzo często. Z wielką dumą wspominam księdza Józefa Barczyka, więźnia Dachau, któremu udało się przeżyć, a ponieważ był dobrym znajomym moich Rodziców, po wojnie, będąc proboszczem w Łubnicach, bardzo często nas odwiedzał. Wspaniały człowiek…

Jak mi opowiadała moja Mądra Mama w Osjakowie działała Ochotnicza Straż Pożarna, która miała nawet własną orkiestrę składającą się w kilkudziesięciu muzyków. To była duma całej gminy…Podobno w tej orkiestrze na klarnecie grał mój pradziadek Ignacy Pytaszyński.

Polacy przeważnie trudnili się rzemiosłem a dopiero później handlem, natomiast Żydzi właściwie tylko handlem, co wówczas było ich jakby cechą narodową.

Rynek, jak nazywano plac dość duży, był wybrukowany, co widać na starym sprzed lat bardzo wielu zdjęciu. Nie było tam tak zielono jak dzisiaj… To na tym rynku w każdy poniedziałek od wielu lat odbywały się targi, na które zjeżdżali się chłopi z całej okolicy. Handlowano wszystkim i o wszystko się targowano. Były nawet kramy z tak zwaną gotowizną „ z drążka”, a więc sukienki, płaszcze i jeszcze jakaś tam konfekcja…A warsztatów rzemieślniczych było kilka, nie tylko te krawieckie, ale i szewskie, kowalskie, był nawet zegarmistrz o nazwisku Niezgodzki, który po wojnie, jak i my, przeprowadził się do Wielunia.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd