A moja Mama ciągle czekała na powrót taty. Nie chciała, by powtórzyła się rodzinna historia z czasów pierwszej wojny, kiedy babcia w tamtej zawierusze straciła męża, który nie wiadomo, gdzie zaginął i w bardzo ciężkich warunkach wychowała moją Mamę i jej siostrę – ciotkę Helenę, która później wyszła za mąż za znanego felczera wieluńskiego – Stanisława Cierkosza i zamieszkała w Wieluniu.  Pamiętam, że Mama wierzyła, że jej  mąż a mój ojciec wróci do nas na pewno…

Miała wspaniały warkocz i mówiła ciągle, że nie zetnie go do czasu powrotu mego Taty. Pamiętam, że każdego rana bardzo dużo czasu poświęcała na czesanie tego warkocza. Później, gdy byłem nieco starszy i zacząłem rozumieć pewne ludzkie sprawy, zauważyłem, że przy tym czesaniu swego warkocza, była zawsze bardzo zamyślona, jakby nieobecna. Gdy pytałem ją, dlaczego jest taka smutna, nie odpowiadała nic, tylko przytulała mnie do siebie i  cicho płakała…

Piękne włosy swe myła w jakichś ziołach, których nazwy dzisiaj już nie mogę sobie przypomnieć, bo przecież żadnego szamponu wtedy nie było... Dla mnie był ten warkocz zaplatany, jak mówiono w „koronę”, najpiękniejszy na świecie…

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd