Nasza „koza” nie była jedyną, bo podobna, zaraz za ścianą taka „koza” była również w mieszkaniu babci Łacińskiej. Była chyba już wczesna jesień i staruszka widocznie chciała naszykować sobie na chłodniejsze dni cieplejszą garderobę. Gdy to robiła, to w pewnym momencie w całej chałupie rozległ się przerażający jej krzyk, ale tak straszliwy, że wszyscy wyskoczyliśmy w stronę jej pokoiku, a tam babcia Łacińska stoi na środku i krzyczy, że ja synowa okradła ze wszystkich rzeczy, jakie tylko miała. Rzeczywiście, szafa zionęła pustką… Nic w niej nie było…Wtedy chyba po raz pierwszy widziałem prawdziwe zdenerwowanie Franciszka, który przecież bardzo kochał swoją matkę, żonę i córki. Zaczęto szukać niby skradzionych rzeczy, ale nie znaleziono.

Trudno, babcia „straciła” swoje rzeczy…

Po jakimś czasie, kiedy już naprawdę trzeba było palić, we wszystkich piecach było to możliwe, tylko u babci Łacińskiej nie sposób można było tego dokonać… I co się okazało..?

W przypływie jakiejś przeogromnej złości na synową i wnuczki, babcia, chcąc je oskarżyć o kradzież, schowała wszystkie rzeczy przez ten szyber właśnie do owej „kozy”, później widocznie zapomniała o tym i dlatego w jej „piecyku” nie można było rozpalić, a tumany dymu długi czas śmierdziały na rozległość całej okolicy. W taki sposób mogliśmy stracić mieszkanie, Łacińscy dom i cały dobytek.

Ale cóż, pewnego razu staruszka w nocy wyszła z domu, zabrała ze sobą tylko ubranie i ów kij do podpierania swego istnienia… Nie wróciła już nigdy i nikt nie wiedział, co się z nią stało… A  w ten czas okupacji nikt jej nie mógł szukać, bo i jak… Nie było takich możliwości… A ja siadywałem na owej gankowej ławeczce sam i bardzo często myślałem o tej starszej pani, dobrej wróżki i zastanawiałem się nad tym, co się z nią mogło stać..?

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd