Wejście przez bramę, dość szerokie, wyłożone było kamieniami okrąglutkimi i równiutko ułożonymi, co stwarzało dogodność dojścia do mieszkań „suchą nogą”. Te kamienie, otoczakami zwane, zawsze posypywane były białym znad rzeki przywiezionym piaskiem, bo raz czy dwa razy w tygodniu owa brama była zamiatana i z piaskiem bardzo łatwo schodziły wszelki paskudztwa przez kury czy kaczki pozostawione.

W tej bramie wciąż unosił się zapach ziół przeróżnie zasuszonych i w duże bukiety czy wieńce ułożone i zawieszone na drewnianych belkach ściany. Ciotka zbierała zioła w odpowiednim czasie, by nawet po wysuszeniu ich długotrwały zapach i cudowna woń odstraszały roje much, której te owady nie znosiły.

Stary dom Herczyńskich, a wcześniej Pytaszyńskich, zagubiony w mgle zapomnienia początku swego istnienia. Oczywiście, że nie mogę pamiętać wszystkiego o tym domu, bo to tylko jego zapamiętane obrazy pojawiają się raz po raz, ale one i tak są już przetworzone przez wiele razy powtórzenia ustami wielu osób i tych najbliższych, i tych znajomych, bliskich... Niestety, nie wiem, kiedy zbudowano ten drewniany dom przy osjakowskim rynku, niedaleko kościoła ani tego kto wznosił tę siedzibę strzechą krytą, w której zawsze wiosną wiły sobie gniazdka jaskółki i sikorki.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!