Pod mostem bieg rzeki jeszcze bardziej zwalniał, ale jednocześnie tworzył ciemną głębię. Z mostu widać było wiry i wszyscy wiedzieli, że tam bardzo głęboko. Ten stary i omszały most drewniany był drzwiami na świat, na drogę do Wielunia, która jakiś czas biegła jeszcze prosto, by później w lewą stronę skręcić na Nową Wieś, bo przez nią wtedy się podróżowało jakby w cały świat.

joomplu:80Niemal zaraz za mostem, po lewej stronie rzeki, widać już było Dębinę, małą wioszczynę z niewielkimi chatami najczęściej strzechą pokrytymi. Rozsiane one były wśród niewielkich pagórków i jakby skryte z zieleni krzewów i drzew owocowych. Wiosną kwitły, tworząc jakby bukiety wspaniałe i na pewno pachnące, co często sobie wyobrażałem, stojąc tak na moście i patrząc w płynącą wodę, która rozwidlała się i tworzyła wyspę dla mnie wówczas przeogromną. Prawa odnoga rzeki płynęła dość szybszym nurtem i z mostu już słychać było jej szum na tamie tartaku i młyna do Strączyńskich należących. Spiętrzony nurt poruszał ogromne koło młyna. Lewy nurt rzeki płynął wtedy swobodnie, by za jakiś czas połączyć się z tym poprzez tamę wydostającym się spod młyna. W ten sposób na rzece pojawiła się wyspa wspaniała, od niepamięci ludzi zarośnięta wiekowymi drzewami, krzewami, a po jej bokach z jednej i drugiej strony łachy piachu naniesionego przez rzekę, takie plaże wspaniale zachęcały do wypoczynku w ciepłych promieniach słońca. Tam, gdzie kończyła się wyspa, w prawym brzegu jej odnogi po stronie młyna było kilka domów, może najbliżej rzeki położonych i piaszczysta droga wiodąca w kierunku szkoły murowanej i dalej w górę ku osadzie dość gęsto już zabudowanej...

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd