Później, gdy byłem już nieco starszy, dowiedziałem, że wszyscy uciekinierzy na odpoczynek zatrzymywali się w lasach, skoro tylko budził się dzień... Dopiero po zapadnięciu zmroku ruszali dalej. Zapewne było to podyktowane lękiem przed samolotami hitlerowskimi, które latały tylko za dnia, a piloci strzelali do wszystkiego, co poruszało się na drogach. Spanie w dzień w lesie dawało nieco odpoczynku i sił na nocną wędrówkę w nieznane.

Ojciec, razem ze swym przyjacielem policjantem i moim ojcem chrzestnym, pożegnali się z nami w okolicach miejscowości Kluki pod Piotrkowem. Obaj poszli w kierunku granicy wschodniej. Bo takie mieli rozkazy i byli tymi, dla których wypełnienie ich stanowiło największą świętość...

I widzę przez pryzmat opowieści mojej Mamy, jak razem szli, prowadząc swe rowery, piaszczystymi polnymi drogami... I widzę w tej chwili ich mundury policji granatowej ... I jawią się w mej wyobraźni oddalające się w dal siwe od kurzu pól i łąk dwie sylwetki... I mam w oczach obraz karabinów przewieszonych przez plecy, karabinów, do których nie było już naboi.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!