A rzeka płynęła dalej, zostawiając po prawej stronie wzgórze, z widocznym neogotyckim kościołem na nim pobudowanym i budynek organistówki i plebani, jakieś zabudowania gospodarcze do niej należące. Ten wspaniały kościół wybudowano dzięki staraniom księdza Michnikowskiego na początku drugiego dziesięciolecia dwudziestego wieku. Nieco niżej wysokie drzewa, które były tak ogromne, że swymi konarami chyba nieba samego sięgały, a niektóre z nich jakby nimi wodę spijały z płynącej rzeki. Było to ulubione miejsce wypoczynku dla mieszkańców osady, a szczególnie dla nas dzieciaków, podobnie jak wcześniej wspomniany brzeg rzeki w pobliżu drogi prowadzącej znad rzeki do szkoły. A to miejsce nazywaliśmy „koło Gieraków”, bo tam mieszkała rodzina o tym nazwisku.

A rzeka płynie dalej i po prawej swej stronie na wzgórzu zostawia cmentarz opasany cegłą czerwoną w ażur ułożoną, a później skręca nieco w lewo i znika za kolejnym zakrętem, płynąc ku Strobinowi, jakby żegnała się z Osjakowem. Z wysokości cmentarza ten zakręt rzeki w dole płynącej widać było jeszcze dalej i chyba jeszcze jakąś wioskę po drugiej jej stronie leżącą. Jeszcze dalej, niemal przed samym zakrętem w lewo, rzeka po prawej stronie zostawiała wysoki brzeg niegdyś porośnięty trawą, gdzie wypasały się krowy. I tam można było się opalać i kąpać, bo nie było głęboko. To miejsce nazywano „kirchofem”, gdyż tam ponoć był cmentarz żydowski.

Taką rzekę Wartę, zostawiającą po swej prawej stronie Osjaków, mam od wielu, wielu lat w pamięci i w niej jej obrazy się nie zmieniające. Inne jawią się u mnie niczym film jakiś pozrywany i klejony przypominaniem wydarzeń, których jeszcze jako dziecko byłem świadkiem. Wydarzeń hitlerowskiej okupacji przeżytej w Osjakowie...

Będą też obrazy wcześniejsze, znane mi tylko z opowiadań i te powojenne z dziecięcych, a może młodzieńczych lat.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd