W naszej izbie raczej niż mieszkaniu zastaliśmy ogromny bałagan. Powybijanie były szyby w oknach, pod stołem leżała sterta książek, bo widocznie, ktoś usiłował nimi palić w naszym żelaznym piecyku. Nie było pościeli na łóżkach, wszystkie ubrania zostawione w szafie zniknęły. Na stole stał słoik jakiegoś kompotu, który Mama wylała od razu, twierdząc, że to może być jakaś trucizna. Nie było żadnej łyżki ani noża, a widelce leżały na podłodze upaćkane jakimś jadłem śmierdzącym.

Chyba jeszcze tego samego dnia dobry Łaciński postarał się o jakieś „dykty”, by zatkać prowizorycznie wybite w oknach szyby i pamiętam, że dopiero za kilka dni Bronek Łuczak sam wstawił nam szyby, ale skąd je wziął, tego nie wiem. Jak opiekowali się Łuczakowie nami po wrześniu 1939  roku, tak było i teraz, w styczniu 1945 roku, w zimie jeszcze okrutnej nie tylko dla nas. Kochani Łuczakowie…

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd