Za jakiś czas wolne po Żydach miejsca w kościele zajęli polscy robotnicy, sprowadzonych do wspomnianych już prac w lesie. Teren wokół Osjakowa narażał do lesistych i Niemcy przewidując natarcie armii sowieckiej chcieli go w jakiś sposób oczyścić, lub chociaż przerzedzić. Starano się jak najszybciej wyciąć potrzebną im przestrzeń, by podczas odwrotu móc jak najszybciej rozpocząć ucieczkę. Nie wiem skąd byli Polacy zmuszeni do takiej rabunkowej, bądź co bądź, wycinki drzewa. Wiem, że byli również i z Wielunia, gdyż pewnego razu, wróciwszy do domu, w mieszkaniu zastałem znajomego moich rodziców jeszcze sprzed wojny - Ignacego Kika, który ponoć jeszcze przed wojną chciał się żenić z moją babcią, jednak groza sytuacji nie pozwoliła na to. Podczas tej pierwszej wizyty.

Ci robotnicy – niewolnicy szli kolumnami i tak samo nimi wracali.  My, dzieci czekaliśmy już na te kolumny powracające z kopania umocnień na drodze wiodącej do młyna i jakaż była nasza radość, gdy dostrzegaliśmy naszych najbliższych. I w oczach mi staje twarz mojej Mamy, i na niej zmęczenie po całodziennej ciężkiej pracy.

Okopy mieszkańcy przymusowo kopali zaraz za mostem drewnianym po przeciwnej stronie drogi prowadzącej w stronę Nowej Wsi i po prawej, od strony Dębiny. Jak mi później już było wiadomo, te obronne rowy ciągnęły się z jednej i z drugiej strony na kilkaset metrów wzdłuż rzeki.

Pod koniec września zaniechano kopania owych umocnień. Widocznie Niemcy doszli do wniosku, że są one już wystarczająco przygotowane do obrony przed zbliżającymi się wojskami sowieckimi.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd