Było to lato, już nie pomnę miesiąca, słońce chyliło się ku zachodowi, ale jeszcze ostro przygrzewało. I któraś z kobiet powiedziała, że okupanci zabierają z wieży kościoła osjakowskiego dzwon. Wszystkie kobiety na tę wiadomość zerwały się na równe nogi i razem z dziećmi, którymi byliśmy tam całą gromadą, pobiegły pod kościół. Rzeczywiście, już z dala usłyszeliśmy ogromny huk i wtedy wszyscy wiedzieli, że dzwon spadł z kilkudziesięciometrowej wieży kościoła wybudowanego przez księdza Michnikowskiego jeszcze na początku dwudziestego wieku. Nie widziałem tego, ale widziałem, jak Niemcy ładowali dzwon na ogromną ciężarówkę, tak ogromną, że wtedy takiej nigdy nie widziałem.

Dopiero później dowiedziałem się, że Niemcy w taki sposób grabili wszystkie świątynie w naszym kraju, by te kościelne dzwony i inne dobra kościelne przetapiać na cele wojenne.

A w tym czasie, gdy to kobiety razem z nami, dziećmi, były w pobliżu kościoła, bielizna rozłożona na zielonej trawie, bieliła się na brzegu rzeki w promieniach zachodzącego słońca.

A rzeka płynęła leniwie i pachniało zielonością łąk przy niej  rozłożonych...

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd