Tuż obok, w dół do owego mostku, na którym siadywałem oczekując powrotu Mamy z podróży do Wielunia, prowadziła uliczka, przy której mieszkała rodzina Kojów. On był kowalem, a jego synowie chyba trudnili się ślusarstwem.

Zaraz naprzeciwko ich domu  był inny, w którym mieszkali sprowadzeni prze Niemców z Wielunia robotnicy zatrudnieni do wykonywania jakichś robót technicznych, a może to byli ci, którzy zakładali „elektrykę”..? Nie pamiętam... I już dochodzimy do owego mostku, a później w lewo skręciwszy po prawej stronie mieliśmy dom Strączyńskiego, w którym przed wrześniem znajdował się posterunek policji.

Our website is protected by DMC Firewall!