Pewnego dnia, to było tak jakoś latem, Osjaków obiegła wieść, że u Dederków była rewizja i w piecu kuchennym znaleziono broń, nie pamiętam, jaka to była broń, czy pistolet, czy może jakiś karabin. Syna naszej sąsiadki zabrali żandarmi.

Przez wiele dni bardzo go torturowali w tych pomieszczeniach gospodarczych probostwa. Jak mówiono, łamano mu ręce, wyrywano paznokcie, wybijano mu zęby,  by tylko powiedział, skąd ma tę broń, z kim utrzymuje konspiracyjne kontakty, ale on nie powiedział niczego, co mogłoby narazić kogokolwiek na aresztowanie. Po kilku dniach Lorek i Schpeit zastrzelili go w miejscu, gdzie zazwyczaj to robili, nad rzeką, na tym żydowskim cmentarzu i choć zrobili to bardzo wczesnym rankiem, by tego mordu nikt nie widział, to jednak niemal natychmiast smutna wieść o tej straszliwej egzekucji obiegła cały Osjaków i okolice. W taki sposób, po wielu torturach zginęło wielu niewinnych mieszkańców Osjakowa i okolic.  Nie wiem, jaki miał pogrzeb ten Bohater naszej osady, ale dziś wszyscy spoczywają na osjakowskim cmentarzu w kwaterze pomordowanych przez osjakowskich żandarmów Polaków.

Our website is protected by DMC Firewall!