Z tamtych opowiadań ludzi starszych pozostał mi w pamięci obraz dzisiejszej ulicy Targowej, błotnistej wówczas. Ponoć przy niej stały domy przeważnie drewniane tak polskie po jednej stronie, jak i żydowskie po drugiej. I przy ulicy rosły drzewa, podobno najczęściej kasztany. A może nie „podobno”, ale na pewno, bo ja pamiętam jeszcze dwa ogromne kasztany rosnące przed domem mego wujostwa _Herczyńskich wiele lat po wojnie.

A ten dom, znajdował się w okolicy rynku. Dzisiaj już nie istnieje, bo przecież w Osjakowie niemal wszystko się zmieniło.

Dom był wzniesiony z całą pewnością w drugiej połowie XIX wieku i należał do rodziny Pytaszyńskich. Nie znam dokładnie przeszłości tego rodu, a wiem tylko o nim z opowieści mojej Babci, Mamy i jeszcze kogoś tam.

Mój pradziadek był podobno wspaniałym człowiekiem. W Osjakowie wszyscy go szanowali za jego uczciwość i nabożność. Opowiadano mi, że w każdą niedzielę siadał sobie na ławeczce przed domem i odmawiał różaniec…

Nie wiem czy on wzniósł ten dom, o którym mowa, czy jego rodzice… To już jest okryte mgłą niepamięci… Do domu tego jeszcze wejdziemy nie jeden raz w tych opowieściach o moim Osjakowie.

Our website is protected by DMC Firewall!