Pewnego razu zaproponowała mi wycieczkę na Harendę. Byłem tam już kilka razy, ale teraz nie mogłem odmówić, bo przecież miałem wspaniałą przewodniczkę. Propozycja była więc bardzo kusząca. Pani Maria chciała mnie koniecznie przedstawić Marusi Kasprowiczowej, z którą żyła w ogromnej przyjaźni. Wcześniej Marusię widziałem dwa czy trzy razy, bo podczas wcześniejszego zwiedzania Harendy  po muzeum oprowadzała mnie zawsze jej siostra – Nieta.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.

Przywołam teraz z pamięci zupełnie inne zdarzenie.

Był lipiec 1965 roku. Nie były to pierwsze wakacje, które spędziłem w moim ukochanym Zakopanem. Przebywała tam również Pani Maria. Spotykaliśmy się wtedy bardzo często i wiele godzin spędzaliśmy na rozmowach. Podczas wspólnych spacerów dowiedziałem się o wielu bardzo ciekawych sprawach o profesorze Kazimierzu Wyce, Zygmuncie Jakubowskim, Julianie Krzyżanowskim, którego Pani Maria jednak nie lubiła. Wspaniale opowiadała o Jalu Kurku, Janie Wiktorze, z którym była zaprzyjaźniona, a chyba było to coś więcej niż przyjaźń.

Discuss this article in the forums (0 replies).

Do naszego gimnazjum każdego roku przyjeżdżała znakomita w tamtych czasach recytatorka – Kazimiera Rychterówna. W szkole było wtedy wielkie święto i uczta poezji. Rychterówna podwożona była z dworca kolejowego elegancką dorożką Pana Janika, bo przecież wtedy nie było jeszcze w naszym mieście żadnych taksówek. Tę słynną aktorkę kwiatami witała zawsze Pani Maria. Robiła to razem z ówczesnym dyrektorem liceum - Janem Kołodziejczykiem. Obie Panie były bardzo zaprzyjaźnione i dopiero po wielu latach dowiedziałem się, że razem studiowały na UJ. Wydawało mi się jednak, że Pani Maria lepiej deklamowała wiersze niż Rychterówna.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!