Bardzo rygorystyczna, ale niesłychanie sprawiedliwa była Pani profesor Maria Ostaszewska. Pamiętam, że zawsze nosiła czarny fartuch z białym kołnierzem, może dlatego, że uczyła nas chemii. Podczas klasówek pilnowała nas w taki sposób, że chyba musiałby się stać cud jakiś, aby któreś z nas odważyło się ściągnąć.

W tym miejscu pragnę gorąco podziękować śp. mojej Mądrej Mamie, która zawsze zachęcała mnie do pisania i jednocześnie była najsurowszym krytykiem mych opowieści.

Na pierwszym piętrze tej „kamienicy”, od strony ulicy, przez lata całe mieszkała Pani Maria Niekrasz, którą w poprzedniej gawędzie o naszym mieście nazwałem „Wielką Damą wieluńskiego gimnazjum”. Była Ona wielką osobowością Wielunia i żal ogromny, że dzisiaj już nie spotyka się takich wspaniałych ludzi. Uznałem, że Jej postać należy ustawicznie przypominać nie tylko młodym Kolegom Pedagogom, ale wszystkim młodym ludziom, którzy tak mało wiedzą o naszym mieście, a o jego sławnych postaciach to już żadnego nie mają pojęcia. A przecież Pani Maria wychowała liczne pokolenia uczniów wieluńskich szkół średnich. Całe swe samotne życie poświęciła młodzieży.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!