Uparcie powracam do czasów „zaraz po wojnie”, by nieco Starszym Czytelnikom przypomnieć pewne fragmenty dawnego Wielunia, które dzisiaj zaczynają się zacierać w naszej pamięci, a młodszym uzmysłowić, że nie zawsze nasze miasto wyglądało tak jak dzisiaj i nie zawsze ludzie żyli tutaj i pracowali w takich warunkach jak dzisiejsze.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.

Mnie, dziecku przecież jeszcze, najbardziej podobała się pani Hanka, niewysoka blondynka o niebieskich oczach, która kiedyś przed Wielkanocą przyniosła mojej zapracowanej Mamie i mnie w prezencie od Pana Sulikowskiego doskonały tort czekoladowy z bitą śmietaną. Muszę w tym miejscu powiedzieć, że Pan Sulikowski w taki sposób pomagał bardzo wielu ludziom przetrwać te biedne powojenne czasy. Nie zapomnę nigdy tego wielkanocnego tortu, tak samo jak nie zapomnę napoleonek robionych przez Pana Stanisława.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.

Obok tego sklepu miał swą restaurację i cukiernię Stanisław Sulikowski. Zresztą był on właścicielem całej kamienicy i zajmował bardzo wysoką pozycję w wieluńskim kupiectwie i handlu. To mu się należało. Pamiętam Stanisława Sulikowskiego jako człowieka zawsze eleganckiego, choć bez przesady. Wydaje mi się, że często nosił binokle zamiast okularów, a na pewno utkwił mi w pamięci jego pilśniowy kapelusz popielatego koloru. Mieszkałem już wówczas dwa domy dalej, więc wtedy często miałem sposobność widywania tego wytwornego jegomościa, który wyróżniał się w szarym tłumie nawet sposobem chodzenia i poruszania się na ulicy.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!