To na jego wóz moja Dobra Ciotka ładowała swój potężny wiklinowy kosz z jedzeniem. A furmankami do Częstochowy jeździł również Rzeźniczak, Jaskólski, Janik i jeszcze wielu innych. Za pielgrzymką z naszego miasta podążało zazwyczaj kilkanaście furmanek podobnych do tych z ówczesnych taborów cygańskich, których dzisiaj już nie zobaczymy na naszych drogach.

Każdy pielgrzymi pojazd miał jakąś tam plandekę podtrzymywana przez odpowiednio wygięte pałąki, ale i wystrój w postaci girlandy splecionej z gałązek świerkowych i kwiatów. Tamte pielgrzymki były zazwyczaj bardzo tłumne. Już wtedy utarł się zwyczaj, że po bardzo wcześnie rano odprawionej mszy świętej niemal wszyscy mieszkańcy naszego miasta odprowadzali pielgrzymkę do krzyża znajdującego się na samiutkim końcu ulicy Częstochowskiej, niemal pod Nowym Światem. Najwięcej wśród odprowadzających było dzieciaków. Podziwialiśmy wtedy i pielgrzymów, co to szli bardzo szybko, i wozy za nimi jadące, i wspaniałe girlandy, i konie. Chyba nam było żal, że nie idziemy razem z pielgrzymami...

DMC Firewall is a Joomla Security extension!