I teraz pozostawała rzecz najważniejsza – zamówienie miejsca na furmance, na którą należało załadować cały bagaż. Tylko bagaż, bo nikt z pielgrzymów podczas drogi nie siadał na furmankę.

Byłby to wielki dyshonor dla pątnika. No chyba że zasłabł w drodze albo miał bardzo obtarte stopy od niewygodnego obuwia. Przypominam sobie niektórych woźniców, którzy mieli stałych pielgrzymkowych „pasażerów”. Wielu ich było, ale jakoś dziwnie utkwił mi w pamięci jeden z nich – Dudek, który później miał śmiertelny wypadek z koniem czy z wozem, pod którego kołami podobno zakończył życie.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!