Ważne było też obuwie, a były to zwykłe trampki, a nie tam żadne „adidasy” czy „pumy”. Zwykłe trampki, które miały jednak wielką wadę – stopy się w nich pociły niesamowicie i po zdjęciu tego obuwia smród wokół się roztaczał, ale też niech tam...

Zachowałem jeszcze zdjęcie, które upamiętnia nasz wymarsz na dworzec Wieluń – Miasto, bo już wtedy był ten kolejowy przystanek na nasypie, zwany później „Giewontem”. Pamiętam doskonale twarze niektórych kolegów idących równiutko czwórkami i bardzo radośnie. Niestety, w pamięci zatarły się już nazwiska niektórych z nich, a ze smutkiem pragnę dodać, że wielu z nich już nie ma wśród nas... Wędrują dzisiaj po tych najwyższych górach.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!