I rzeczywiście, od początku okazał się takim człowiekiem. Nakarmiła nas księża gospodyni czym tylko mogła i jeszcze litowała się nad naszym losem, że niby byliśmy takimi niebożątkami i jeszcze taka straszna dola nas spotkała.

A ksiądz już nie wiedział, co ma z nami zrobić i o czym rozmawiać, i o co się pytać, więc zaproponował nam pójście do jego sadu rosnącego przy drodze. Nawet poszliśmy tam z wielką ochota, bo z proboszczem już zaczęliśmy się nudzić okropnie. Słońce chyliło się już ku zachodowi, wiatr niósł zapach łąk, było cicho taką wiejską ciszą, ale w pewnej chwili zagłuszył ja warkot samochodu.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!