A jak nie wspominać szkolnych woźnych..?

Pan Grzelak mieszkał w budynku szkolnym, był jednocześnie palaczem, od chwili, gdy uruchomiono centralne ogrzewanie. W czasie przerw lubił z nami rozmawiać na różne tematy, a był człowiekiem bardzo mądrym. Wiem, że interesował się techniką, w szkole uchodził za „złotą rączkę”. W kotłowni miał warsztat ślusarki, w którym potrafił naprawić dosłownie wszystko... Wytapiał nam również z ołowiu krążki, którymi później graliśmy w tak zwane „peje”. Ciekawy jestem, kto dzisiaj z młodych wie co to za gra..? A my graliśmy w nią, gdy tylko nadarzyła się okazja. Taki ołowiany krążek odbijaliśmy kolejno od ściany, w taki sposób, by padł w określone miejsce. Później tę grę zastąpił cymbergaj... Boże Drogi, kto dzisiaj gra w cymbergaja..?

DMC Firewall is a Joomla Security extension!