W tej części ulicy zachowały się stare domy, choć niektóre z nich przebudowano, bo ładniej się prezentowały. Inne, tak samo jak przed latami, pozostały wrośnięte w ziemię niemal po same okna. A wolne place zabudowano zgrabnymi domami odsuniętymi nieco od chodników.

Razem z nimi pojawiły się ogródki kwiatowe i wszystkie zadbane i czyste. Przy tej ulicy pootwierano nowe sklepy i sklepiki rozmaite, i warsztaty rzemieślnicze, i jakby wszystko zmieniło się na lepsze. Nawet właściciel baru czy kawiarni o nazwie „Eden” rozbudowuje ten sympatyczny lokal, by ładniej przy nim było i przyjemniej... Przechodnie mogą stwierdzić, że lokal ten na dobre wrósł w pejzaż ulicy. A jeszcze do niedawna obok niego tkwił i straszył swą pustką i ruiną dom. Który niegdyś był bardzo ludny. Budynek był parterowy, z kamienia zbudowany z jednym tylko wejściem od ulicy. Po jednej stronie sieni prowadzącej na podwórze mieszkała jakaś rodzina lokatorów, a po drugiej właścicielka o nazwisku Reszke. Prowadziła ona magiel. Nie był on ani elektryczny, ani parowy, a po prostu ręczny, taki na koło zamachowe i korbę do niego przymocowaną. Do magla przechodziło się przez ciasną kuchnię właścicielki i już od samego progu słychać było jednostajny zgrzyt i turkot maszyny. W maglu można było samemu wymaglować bieliznę albo za niewielką opłatą robiła to właścicielka lub jej siostra, kobieta niewysoka, o postawie nieco skrzywionej i wyglądająca tak, jak jej życie pełne ciężkiej pracy, która przygniatała ją niemal do ziemi.

Our website is protected by DMC Firewall!