Do tego święta wszyscy przygotowywali się nadzwyczaj starannie. Gospodynie myły okna, by później zawiesić w nich wyprane, wykrochmalone i „naprężone” firanki, co to były robione najczęściej na szydełku, bo przecież innych nie było. Jeszcze sprzątanie, czyszczenie wszystkiego, pastowanie i zamiatanie podwórka, ulicy... Niemal przed każdym wejściem do domu ulicę i bramę wysypywano białym piaskiem, bo przecież musiało być inaczej niż w inne dni...

Na te święta w każdym domu pojawiał się drożdżowy placek z kruszonką albo z rabarbarem, który w tamte czasy godny był jedzenia i ulubiony przez nas wszystkich. Czasy były ubogie, więc ciasto pojawiało się tylko od święta. O kupowaniu wypieków w spółdzielczych sklepach cukierniczych nikt nawet nie słyszał, bo takich sklepów nie było, a w dwóch  prywatnych cukierniach można było kupić ciastka i pączki, ale nie przypominam sobie, by były w nich placki drożdżowe z kruszonką. Taka kruszonka najbardziej smakowała w domu, w drożdżowym placku pieczonym przez nasze mamy. Pamiętacie, Drodzy Czytelnicy, jak to zaraz po upieczeniu takiego placka wydłubywaliśmy ją z niego. I bardzo często dostawaliśmy wtedy po łapach... Gdzie te czasy, gdzie takie placki...

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd