Po takiej procesji, w uszami pełnymi śpiewów i huków, powracaliśmy do domów i dla nas, dzieci rozpoczynała się ogromna świąteczna nuda, bo przecież w pierwsze święto nie wypadało nigdzie i do nikogo wychodzić, nie było telewizji, bo i skąd, a radio nasze było tak prymitywne, że dzieciaków nie interesowało zupełnie.

Nie pamięta w jaki sposób „zbijałem bąki” w pierwszy dzień świąt, ale wiem, że czekałem wielkiego lania w śmigus-dyngus. I rzeczywiście – od samego poniedziałkowego rana Wielkiej Nocy wszystko tonęło w wodzie. Zalane były schody, korytarz, kuchnia i pokoje. Wszyscy byliśmy mokrzy. Nawet starsi nie polewali się kilkoma kropelkami wody kolońskiej, co weszło później w zwyczaj, ale lali się całymi wiadrami wody i nikt ni był suchy tego dnia. Mokro było wtedy na ulicach i mokro w mieszkaniach..

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd