Wówczas do ulubionych naszych zabawek należały kalejdoskopy. Dzisiaj jestem całkowicie przekonany, że nikt z młodych ludzi nie miał w dłoni tej cudownej zabawki. A wtedy był to nasz kolorowy świat fantastycznych figur odbijających się w trzech lusterkach schowanych w papierowej rolce. To był świat dziecięcych marzeń.

W taki jarmark na placu, co to wtedy nosił nazwę Wolności, było zawsze wiele ludzi. Wełniane pasiaki wiejskich kobiet  różniły się w swym zestawieniu od skromnych ubiorów mieszkańców miasta, bo przecież wtedy wszystko było bardzo skromne. Dopiero po latach doszedłem do wniosku, że tamte wieluńskie jarmarki z pewnością podobne były do tych, na które jeździł Maciej Boryna z „Chłopów” Władysława Reymonta. Chyba i tu, i tam taki sam był gwar i tłumy ludzi, i nawet przecisnąć się nie było można... A może i była taka sama radość, że już za kilka dni będzie święto Wielkiej Nocy i skończy się post dość rygorystycznie przestrzegany, a nie tak jak teraz...

Our website is protected by DMC Firewall!