Takiemu koniowi „wystawionemu” na sprzedaż najpierw oglądano zęby, które podobno wskazują na wiek zwierzęcia. Później sprawdzano jego siłę przy pomocy kilku mężczyzn trzymających się „zaparcie” uprzęży, a jeden z nich bił biedne zwierzę po zadzie.

Zawsze Ala Lorkówna w takiej sytuacji z płacem uciekała do domu. Ja natomiast czekałem na moment, aż koń wyrwie się z takich „uścisków” i trzymający go znajdą się w pozycji horyzontalnej, na dodatek w samym środku błota, bo tego to na tym naszym placu targowym nie brakowało i nie brakuje do tej pory. Sprzedaż konia kończyła się zawsze „przybijaniem” dłoni, co stanowiło honorową rękojmię, że taki koń, który zmienił właściciela jest silny i zdrowy, i nie jest pomalowany, bo przecież i takie historie zdarzały się w naszym mieście, zwłaszcza, gdy na tym targu pojawiali się nieuczciwi Cyganie...

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd