Kiedyś taką Noc Sylwestrową urządziła w swoim mieszkaniu w parafii kościoła ewangelickiego Hania Wittówna. Urocza atmosfera, właściwie bez żadnych tańców, ale rozmowy, rozmowy na różne tematy bez końca... Nikłe światła świec, cicha muzyka jakby w tle, wokół sami znajomi i każdy z nas miał coś do powiedzenia. Niemal o północy Hania zaczęła swój koncert na pianinie. Boże, jak ona grała... Tego nie można opisać... Słuchaliśmy tej muzyki jakby w jakimś zauroczeniu, pół śnie...

A Romek Paszta, młody wówczas ginekolog naszego szpitala, zakochany w Hani bezgranicznie, stał przy instrumencie i przewracał kartki nut. Pobrali się później, wyjechali do Płocka, bo Wieluń na Hani się nie poznał... Taka jest prawda... I znów pozbyliśmy się artystki z Bożej Łaski...

I taką atmosferę miały tamte prywatki, zabawy i sylwestrowe spotkania. Ludzie, tak jak dzisiaj, składali sobie życzenia, tak samo się radowali, bo stare się już kończyło. Nie było takiego szpanu jak dzisiaj, nie oglądaliśmy wspaniałych kreacji za jeszcze wspanialsze pieniądze, nie istniał pozłacany fałszem blichtr ani nowobogackie maniery rozmów przez telefon komórkowy nawet podczas tańca... Inne były czasy, choć ludzie tacy sami...

DMC Firewall is a Joomla Security extension!