W historii naszego pięknego miasta zaistniały natomiast osły magistrackie. Takie były naprawdę !!! Pamiętam, że kilka lat po wojnie brukowanymi ulicami ciągnęły one mały wózek na dwóch wielkich kołach, a zadaniem jego woźnicy było zbieranie nieczystości z jezdni, czyli zamiatanie na dużą łopatę końskich nieczystości, jak myśmy je wtedy nazywali „końskich pączków”. Wtedy czas w naszym małym Wieluniu płynął wolno i jakoś leniwie, więc i osłom się nie spieszyło.

Nagle i bez żadnej przyczyny zatrzymywały się niespodziewanie i ani rusz nie można ich było zmusić do dalszej drogi. Te osły magistrackie potrafiły zatrzymać się na środku jezdni, co było powodem nielicznych zresztą korków samochodowych.  Osły stały i ryczały na całą potęgę, a ich opiekun starał się wszelkim sposobami i fortelami zmusić je, by pociągnęły nieco dalej ten wózek, co t miały ciągnąć. Sam kiedyś widziałem, jak spocony od namawiania do dalszej ich podróży woźnica, zmuszony był pójść do ogrodu Musiała, co to miał działkę ogrodniczą przy ulicy Turowskiej, w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się sklep spożywczy „PSS-u’ i jeszcze jakieś inne sklepy, by po chwili odpoczynku na tym ogrodzie  przynieść upartym osłom nieco zieleniny... One o zjadły i w dalszym ciągu stały... Ruszyły dopiera wtedy, gdy im się spodobało.

Taka była ich wola i takie były nasze osły magistrackie... Dzisiaj już nie ma tych osłów, nie ma takich szopek betlejemskich, w których  one zawsze rały czynny udział...

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!