Dzisiaj już nie ma prowizorów, a leki są tak drogie, że nawet najbardziej chorzy nie są w stanie ich wykupić...

Pamiętam, że dawniej proszki od bólu głowy pakowane były w takie małe pakieciki i nazywano je proszkami „z kogutkiem”. Chodziło się do apteki po prostu po „kogutka”, który był osobiście przygotowywany przez samego pana aptekarza. Zresztą ogromną część leków wypisywanych na receptach każdy aptekarz robił samodzielnie, bo przecież nie było jeszcze tyle leków gotowych.

Dzisiaj w aptekach wszystko jest inne i już nie zobaczymy w nich starych szaf wysokich pod sam sufit, nie ma też na półkach brązowych buteleczek mniejszych lub większych ze szklanymi korkami o dziwnych kształtach. Nie zobaczymy na nich jakichkolwiek naklejek z wypisanymi po łacinie nazwami leków. Pamiętam, że w aptece Dobrej Pani Zofii Pyszkowskiej w Osjakowie stały takie buteleczki całymi rzędami i było ich mnóstwo, a ja wtedy się dziwiłem temu, w jaki sposób właścicielka apteki potrafi rozróżnić, co w której się znajduje, bo przecież jeszcze nie rozumiałem, że to po łacinie „stoi” napisane...

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd