W szlacheckich domach dawnej Rzeczypospolitej były apteki domowe. O jednej takiej wspomina w swej satyrze „Pijaństwo” Ignacy Krasicki, który przytaczając rozmowę dwóch szlachciurów nadużywających trunków, opowiada, ja kto jeden z nich, przechodząc obok takiej domowej apteczki, poczuł woń alkoholową, a ponieważ miał potężnego kaca, postanowił napić się wódki.

No cóż, taki sposób leczenia tej choroby trwa w naszym narodzie nieustannie. Dawniej w tych domowych apteczkach, co to często bywały izdebką osobną, chowano leki rozmaite w postaci sadła, przeróżnych nalewek, suszonych ziół i wódek domowym sposobem robionych, i likiery, octy winne, konfitury, powidła, marynaty z warzyw i owoców. Leczyli się mieszkańcy dworku szlacheckiego domowymi sposobami i miksturami przez gospodynie domowe zrobionymi i tym, co było w ich apteczce. Do dworków rzadko sprowadzano lekarza, a jeśli już było trzeba, to jakiegoś cyrulika, który umiał i krew puszczać i pijawki przystawiać, i zęby wyrywać. Ale w miastach pojawiły się prawdziwe apteki. Najpierw w tych bardzo ludniejszych miejscowościach, ale później i mniejszych, ba nawet i na wsiach.

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd