Często wstępowałem do tego baru, bo przecież nie zawsze zdążyłem zjeść śniadanie w domu, a do szkoły z Zygmuntem z domu wychodziliśmy zawsze bardzo późno. Pamiętam, że Zbychu, bo tak mówiliśmy na Zygmunta, wypijał w tym barze tylko kubek kakao, a ja ze smakiem zjadałem  bułkę z masłem i żółtym serem.

W tym barze od samego rana było bardzo tłoczno, gwarno, a w zimie gorąco od pieca z białych kafli. Poprze ciągłe otwieranie drzwi  w zimie na szybach pojawiły się kwiaty mrozu. Bywało ciemnawo i z tego powodu paliła się lampa z jedną słaba żarówką.

Ale był bar...

Our website is protected by DMC Firewall!