W tamtych czasach w naszym mieście mieszkała jeszcze jedna nauczycielka muzyki – Zofia Janiszewska. Znałem ją doskonale, bowiem sam zacząłem do niej chodzić na lekcje kierowany przekorą – skoro wszyscy są tacy muzykalni, to dlaczego ja mam być inny... A słuchu nie miałem za grosz, zaś mój śpiew przypominał raczej ryk barana. Rytmu w muzyce nie wyczuwam do dnia dzisiejszego. Uparłem się jednak, by grać i na to nie było żadnej rady...

Muszę się przyznać, że lubię słuchać muzyki i ponoć całkiem dobrze tańczę...

Sylwetka Zofii Janiszewskiej była charakterystyczna dla naszego miasta. Ta bardzo malutka pani, krocząca z laseczka w dłoni ulicami, przypominała  raczej postać z jakieś bajki. Siwiuteńka babulinka, zawsze ubrana w długie granatowe płaszcze czy palta sięgające do staromodnych butów, miała przepiękne ogromne oczy pełne uśmiechu i inteligencji.

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd