A nasza zabawa w „budzie” jeszcze trwała, choć już niektórzy czuli się zmęczeni. Szanowne Grono Pedagogiczne siedziało przy stolikach na scenie umieszczonych, by lepiej widzieć czy jakiś chłopak, czując już wolę bożą, za bardzo nie przyciska dziewczyny do siebie i siebie do niej. Robiło się coraz gwarniej, coraz śmielej biegaliśmy po dziewczyny, które nawet gdzieś tam wychodziły gromadami całymi, chłopaki szli zaś do kibla na fajkę, rozmawiali tam o czymś, szeptali między sobą i powracali rozradowani jeszcze bardziej na taneczną salę.

Cóż, czas szybko mijał, dochodziła godzina dwudziesta druga i mowy nie było ani sposobu, by przebłagać dyrektora i uprosić od niego zgodę na przedłużenie zabawy choćby o te piętnaście minut. Trudno! Czas rozchodzić się do domów. Na niektórych z nas przed aulą czekali już rodzice, inni sami wracali do domów spokojnymi wówczas ulicami naszego miasta.

Takie były zabawy w tamte lata w naszym „ogólniaku”...

Our website is protected by DMC Firewall!