...A później była ta jedyna w roku szkolnym zabawa...

Nie pamiętam zupełnie, kto nam grał do tańca. Ale było tak – dziewczyny po prawej stronie, chłopaki po lewej. Każdy z nas wybierał, którą to zaprosić do tańca. Szerokość sali duża, więc gdy orkiestra zaczynała grać, rozpoczynał się bieg chłopaków po dziewczyny stojące po drugiej. Słabi w tych biegach albo gapowaci często nie zdążyli „dopaść” wcześniej upatrzonej partnerki...

Zabawa rozpoczynała się zawsze o szesnastej jakimiś występami. Najpierw jednak dyrektor witał zebranych, a szczególnie przyjemnie mu było witać przedstawicieli naszej władzy ludowej, komitetu partii i rodzicielskiego. Następnie powitani byli rodzice, grono pedagogiczne, co mnie zawsze śmieszyło. Na końcu tego wystąpienia dyrektor zachęcał nas do rozrywki i zapowiadał, że zabawa będzie trwała aż do godziny dwudziestej drugiej. To „aż’ w jego ustach brzmiało wtedy dla nas przerażająco i działało niczym kubeł zimnej wody dla otrzeźwienia, choć jeszcze wtedy nikt z nas nie posmakował się uroku alkoholu.
No, ale była zabawa...

DMC Firewall is a Joomla Security extension!