Wspomniałem tutaj profesora Sitnikiewicza. Ba, dzisiaj już nie znajdziecie w żadnej szkole takich postaci, co to ogromną swą wiedzę łączyły ze swoistą oryginalnością. Profesor był człowiekiem przede wszystkim niezwykle eleganckim. Przypominam sobie, że nosił spodnie w prążki jak do surduta, czarną marynarkę, pod którą zakładał kamizelkę. Z jej kieszonki w czasie lekcji raz po raz wyjmował duży kieszonkowy zegarek, taką dosłownie „cebulę” zawieszoną na srebrnym łańcuszku, a ponieważ był dalekowidzem, wyciągał ją na całą długość ręki i zerkał, która to już godzina.

Myślał zapewne o tym, jak długo z nami będzie się męczył. Niezwykle starannie pielęgnował swą brodę i niemal zawsze po wejściu do klasy z bocznej kieszeni marynarki wyciągał szczoteczkę, przyczesywał nią najpierw włosy, później gładził brodę, brwi zaś krzaczaste i groźne, a na koniec dopiero tą szczoteczką czyścił swą ciemną marynarkę z łupieżu. Wszyscy drżeli przed niesamowitym spojrzeniem Pana Sitnikiewicza, ale w istocie był to naprawdę bardzo dobry człowiek i nigdy nikomu nie zrobił żadnej krzywdy. Oczywiście, że wymagał od nas rzetelnej nauki, czynił to jednak w sposób niezwykle kulturalny i delikatny. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek podniósł głos w czasie lekcji. Wydawał się nam bardzo śmieszny i jakby nie z tego świata a z innej rzeczywistości. Przyznaję się, że podśmiewaliśmy się z Profesora w chwili, gdy wyciągał swą ogromną chustkę do nosa. Nigdy nie widziałem tak dużej chustki do tak małej części twarzy. Była to chustka w kratkę, zawsze starannie składana, chowana do kieszeni surdutowych spodni. Po chwili profesor znów wyciągał ją, roztrzepywał i powtarzała się historia głośnego wycierania nosa. Profesor Józef Sitnikiewicz, człowiek bardzo starej daty, zmarł w wieku siedemdziesięciu lat w 1958 roku. Na naszym cmentarzu  ten zacny Człowiek ma skromną mogiłę, której kamienna płyta tak jakoś dziwnie się zapada...

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd