Faktem jest jednak, że czytanie książek zawsze przenosiło mnie w inny świat i podczas lektury już nic mnie nie obchodził... Nie wyszło mi to czytanie jednak na dobre...

Otóż mieszkał u nas na stancji kolegą z klasy Zygmunt Stężała. Pochodził on z Wyglądaczy, wioski leżącej pod Lututowem. Zaprzyjaźniłem się z nim, mieliśmy zawsze wiele wspólnych tematów i zainteresowań, z których jednym właśnie było czytanie książek, ale na tej zasadzie, że zamiast iść do szkoły, jak przystało na dobrych uczniów, bo za takich uważaliśmy się obaj, zostawaliśmy w domu. Mama przecież szła do pracy a my czytaliśmy a czytaliśmy i nie tylko... To były czasy. Taka laba. Gorzej później, gdy trzeba było usprawiedliwić nieobecność w szkole. Naturalnie, że usprawiedliwienia pisaliśmy sobie sami, tylko, że podpisywaliśmy je raz „Kmita”, a raz „Kmitowa”. I właśnie w tym połapała się nasza wychowawczyni, Pani Hąciowa, nasz ulubiony „Metr Pięć”, jak ją wszyscy nazywaliśmy ze względu na jej wzrost „niewysoki”. I pokazała te nasze podrobione usprawiedliwienia mojej Mądrej Mamie, a mieliśmy tych opuszczonych godzin w jednym roku tyle, że sobie wyobrazić nie można.... Nam jakoś jednak się udało i nawet w domu nie było wojny. Dziwiliśmy się tylko, że nas za to nie wylano z budy, bo straszny był w niej wtedy rygor. Nas tam wszystko mierziło!

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd