Kiedy byłem w dziewiątej klasie naszego liceum razem z Heniem Pustkowskim, Wandzią Bednarkówną, Marysią Helmanówną i chyba jeszcze z kimś, w czasie wolnym już od lekcji, zesuwaliśmy dwie ławki i wkuwaliśmy na pamięć tekst „Ślubów panieńskich” Aleksandra Fredry, bo koniecznie chcieliśmy tę komedię wystawić na scenie znajdującej się jeszcze wtedy w auli szkolnej. To były nasze marzenia o teatrze, bo cała ta nasz grupa kochała wszystko, co było z nim związane...

Już nie pamiętam, w jaki sposób podzieliliśmy te role, ale mam w oczach ten cienisty zakątek tamtego parku i chyba jeszcze słyszę śpiew ptaków ukrytych w wysokich drzewach. Z naszych marzeń nic nie wyszło... Owszem, dyrektor Liceum wyraził nawet zgodę na to przedstawienie, ale wówczas o wszystkim decydował Związek Młodzieży Polskiej, którego przewodniczący szkolnego koła powiedział nam, że: „w socjalistycznej placówce oświatowej nigdy nie będą grane sztuki o życiu szlachty”. Chyba dokładnie przytoczyłem jego słowa, które rozwiały nasze marzenia. Takie młodzieńcze marzenia nosi w sobie każdy młody człowiek, ale bardzo często ukrywa je przed innymi, bo boi się, by nie zapeszyć... Jednym one się spełniają, u innych pozostają ciągle marzeniami... Dzisiaj młodzi też marzą, a ja chciałbym, by ich plany w przyszłości nie pozostały tylko marzeniami, jak u wielu nas przed latami...

DMC Firewall is a Joomla Security extension!