Ale później zaprzestano nas karmić kapitalistyczną i reakcyjną produkcją filmową i zaczęto wyświetlać filmy radzieckie, choć i od wielkiego dzwonu, od czasu do czasu pokazywano jakiś obraz produkcji francuskiej. Z tamtego już okresu zapamiętałem „Symfonię pastoralną”, nieco później byłem w naszym kinie „Odra” na „Fanfanie Tulipanie”. Były również i filmy czeskie z bardzo pokręconą treścią i dlatego wówczas modne na bardzo długie lata stało się powiedzenie: „jak w czeskim filmie – nikt nic nie wie”.

Radzieckie filmy dominowały jednak w repertuarze naszego kina. Kilkakrotnie w ciągu roku wyświetlano „Świat się śmieje”, „Spotkanie nad Łabą”. To po tych filmach zakochałem się w Lubow Orłowej, wspaniałej aktorce i odważnej kobiecie, która, o czym dowiedziałem się dużo później, potrafiła przeciwstawić się systemowi. Do rozpuku śmiałem się z innymi na komedii „Cztery serca”. Do dzisiaj pamiętam jej treść. I oczywiście na ekran naszego kina wszedł pierwszy polski film wyprodukowany po wojnie – „Zakazane piosenki”, później „Skarb” i „Ostatni etap”. Co się wtedy działo w naszym mieście! Boże Drogi, każdy chciał zobaczyć te filmy już zaraz, już pierwszego dnia ich wyświetlania. Ludzie całymi godzinami stali w kolejkach i bardzo często odchodzili od kasy z niczym, bo zabrakło biletów. Takim samym powodzeniem cieszyły się francuskie filmy „Pustelnia parmeńska”, „Urok szatana” czy „Czerwone i czarne”. Były one dozwolone od 18 lat, Trzeba mi chyba przypomnieć, że przy wejściu na widownię rygorystycznie przestrzegano sprawdzania legitymacji szkolnych. Nie miałem jeszcze tylu lat, ale litościwy pan Kinast wiedział, że bardzo lubię kino i zawsze mnie tam gdzieś przemycił na balkon.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!