W tamtych czasach w kinie pracował tylko jeden projektor obsługiwany przez panów Tyszlerów i oczywiście musiały być przerwy na zmianę rolek z taśmą filmową. Pamiętam, że na początku seansu wyświetlano „Kronikę”, której tekst czytał znakomity aktor – Władysław Krasnowiecki.

Po „Kronice” następowała przerwa, następnie wyświetlano tzw. „dodatek” w postaci filmu propagandowego i po nim znów przerwa. Po niej dopiero „szedł” film fabularny. Początkowo były to stare filmy polskiej przedwojennej produkcji. Taśmy bardzo często się rwały, następowały przerwy w projekcji i oczywiście tupanie widzów. Wyświetlano też dużo filmów amerykańskich. Były to bardzo głupie komedie i banalne rewie. Ale do dnia dzisiejszego pamiętam, jak z otwartymi ustami oglądałem „Kulisy wielkiej rewii” i piękne w niej kobiety, z których jedna złamała sobie karierę przez zbytni pociąg do alkoholu. Nie zapomnę w tamtym filmie ogromnych schodów, po których schodzą artystki ubrane we wspaniałe białe futra. Także i te polskie przedwojenne filmy wydawały mi się wówczas bardzo śmieszne. Zapewne wszystkich bawiły perypetie bohaterów takich komedii jak „Paweł i Gaweł” czy „Piętro wyżej”, w których grali Adolf Dymsza i Eugeniusz Bodo. Ławy trzęsły się od naszego śmiechu i całe kino się trzęsło.

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd