W czasie wojny Niemcy zmusili Cierkoszów, by opuścili swe mieszkanie i przenieśli się do jednej z facjatek na pięterku ich domu. Pomieszczenia na dole siłą hitlerowskiej decyzji przydzielono Doktorostwu Patrynom, z którymi Ciotka i Wujek żyli w przyjaźni. Doktor Zygmunt Patryn, na zlecenie władz niemieckich organizował wówczas szpital przy ulicy Żeromskiego i ściągnąwszy z Gorlic swą rodzinę, nie miał gdzie mieszkać w zniszczonym mieście.

Cierkoszowie zajęli więc jedna z tych dwóch facjatek i to akurat tę, z której drzwi prowadziły na ów malutki i ciągle zagracony stryszek. Były one zastawione szafą i nikt z obcych nie wiedział o ich istnieniu. Dom wydawał się bezpieczny i moja Ciotka współdziałała z doktorem Patrynem w ukrywaniu właśnie na tym stryszku tych, którym groziło niebezpieczeństwo aresztowania przez „gestapo”. To właśnie tam, za tymi drzwiami zastawionymi szafą, „schowany był przez jakiś czas ksiądz Pruchnicki, bo przecież należał już do Armii Krajowej i był usilnie poszukiwany przez Niemców, którzy wszystkich księży wywozili na zatracanie do Dachau. Moja dzielna Ciotka w porozumieniu z doktorem Zygmuntem Patrynem, zdecydowała się przebrać księdza Pruchnickiego, zrobiła mu nawet odpowiedni makijaż i na „lewych”  papierach z tego stryszkowego ukrycia wywiozła go do Generalnej Guberni, gdzie był już bezpieczny. Dopiero w 1941 roku powrócił  ksiądz Pruchnicki i opiekował się parafią w Rudzie, jedyną świątynią dostępną dla Polaków z całego powiatu wieluńskiego. Mało kto o tym wie, bo Ciotka nie chwaliła się tym swym czynem nikomu. Uważała to za rzecz zupełnie normalną. Przyjaźń wobec Cierkoszów naszego św. pamięci proboszcza Pruchnickiego trwała do samego kresu Jego życia. Po wojnie zawsze w imieniny Heleny przychodził z ogromnym bukietem kwiatów.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd