Ten dom przy ulicy Wojska Polskiego pod siódmym numerem to cała historia i spora cząstka dziejów naszego miasta. Dawniej wyglądał on nieco inaczej, bo i okna miał inne i ogrodzenie nie było takie jak dzisiaj. Chyba był mniejszy, a wyglądem swym mało się różnił od innych domów przy tej ulicy. Od frontu i podwórka wieńczyły go dwie facjatki, a każda z nich miała po dwa okna. Były one niewielkie, jednak zawsze przez kogoś zamieszkałe.

Z jednej z ich można nawet było przejść do malutkiej komórki mieszczącej się pod samym dachem krytym dachówką czerwonego koloru. Pamiętam, że ten stryszek ustawicznie czymś tam był zagracony i dla nas dzieci, dla mnie i Janka, stanowił miejsce ustawicznych poszukiwań rzeczy ciekawych. Wujo Cierkosz gromadził tam przez lata całe przeróżne rzeczy kiedyś do czegoś tam przydatne, a później do niczego się już nie nadające, jak tylko do naszych dziecinnych zabaw.

Na facjatkowym pięterku mieściła się malutka, mikroskopijna wprost kuchenka ze spadzistym sufitem, jako że i dach był taki sam. W pomieszczeniu tym ludzie dorośli musieli schylać swe głowy, bo gdy nie robili tego, zawsze uderzaliby w sufit.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!