A gdy zbliżały się święta Bożego Narodzenia już od końca listopada te dwa sklepy stawały się bardzo kolorowe. Wystawiano w nich pudła choinkowych bombek w przeróżnych kolorach, mieniły się „anielskie włosy”, błyszczały srebrne gwiazdy, uśmiechały się buzie Mikołajów ubranych w czerwone stroje, bo nie było jeszcze „Dziadków Mrozów”, ci dopiero później przybyli ze wschodniej strony. Można też było kupić choinkowe świeczki i zimne ognie.

Tutaj muszę przypomnieć, Drogiemu Czytelnikowi, jak to jeszcze na długo przed Bożym Narodzeniem wieczorami w domu robiono zabawki na choinkę. Niemal każdego dnia, gdy za oknem zrobiła się szarówka, było śnieżno i zimno na dworze, całymi rodzinami siadano przy stole i wtedy wszyscy jakby przybliżali sobie te święta.  Od pieca buchało ciepło i było tak miło, i serdecznie. Z kolorowych pasków papieru klejono łańcuchy na choinkę, z wydmuszek jaj robiono przeróżne ptaszki, koszyczki, z pociętej słomy pleciono zabawne laleczki, które później zdobiły zieloną prawdziwą choinkę, bo przecież nie było jeszcze tych z plastiku. Całe wieczory wycinano, klejono jakieś cudeńka, często przy naftowych lampach, gdy wyłączano prąd. Rozmawiano przy tej pracy o wszystkim, opowiadano różne historie i zwierzali się wtedy wszyscy domownicy ze własnych trosk i radości. To przygotowywanie zabawek choinkowych przez całą rodzinę łączyło ją i jednało. Nie było pieniędzy na kupowanie drogich cacek, ale za to spływało na siedzących przy wspólnym stole jakieś ciepło rodzinne serdeczność i wzajemne zrozumienie. A dzieci wówczas też nie miały takich marzeń jak dzisiaj i musiały się zadowolić tylko tym, co im mogli kupić rodzice. Często nie dostawały nic, bo była bieda...

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd