Pamiętam również, że ten Pan Posmyk benzynę wlewał do obojętnie jakich naczyń. Stałym jego klientem, przyjeżdżającym na własnoręcznie wykonanym i zrobionym motorze, był znakomity lekarz z Osjakowa, doktor Marian Zempliński, który kupioną benzyną kazał sobie napełniać dość spory aluminiowy czajnik.

Dzióbek jego zatykał papierowym korkiem, przykrywkę przywiązywał sznurkiem, zawieszał taki „kanister” na pasku przełożonym przez ramię i założywszy słomkowy kapelusz, powracał Pan Doktor do Osjakowa z szybkością dwudziestu kilometrów na godzinę, ze względu na ten kapelusz, którego nie chciał zgubić. Ludzie szlachetni, a do nich zaliczany był Pan Doktor, mają prawo do dziwactw.

Doktor Marian Zempliński naprawdę  był doskonałym lekarzem i niejednemu uratował życie, ale ze swymi przeróżnymi przedziwnymi pomysłami niektórym wydawał się człowiekiem śmiesznym. Przykre jest to, że go nie doceniano i często lekceważono. A on i mnie w czasie okupacji hitlerowskiej, kiedy było tak bardzo ze mną źle, bom chorował na dyfteryt, uratował życie.

Our website is protected by DMC Firewall!