Nowy Rynek – na jego środku wysoka latarnia próbująca trzema żarówkami oświetlić cały teren. Umieszczona była na okrągłym betonowym podwyższeniu. Dawne jej trzy okrągłe i betonowe stopnie istniały jeszcze bardzo, bardzo długo jakby ku pamięci tamtych czasów. Teraz ten wieluński Nowy Rynek inny ma wygląd, bo nawet przejeżdżający przez nasze miasto turyści pytają się czy jakiś grobowiec na nim stoi, czy ktoś sobie wystawił pomnik ku wiecznej chwale.

Przy ulicy Narutowicza, gdzie dzisiaj znajduje się Muzeum Ziemi Wieluńskiej, mieściła się stolarnia. Sterty desek poukładanych na placu dla dzieci były doskonałym miejscem do zabaw w chowanego. Obok tego placu, latem, ustawiało huśtawki i karuzelę bardzo prymitywnego „wesołego miasteczka”. Tamta karuzela uruchamiana była zawsze przez kilku chłopców popychających na górnym drewnianym podeście grube belki, od których zwisały łańcuchy z przyczepionymi krzesełeczkami. Ale i takie skromne „wesołe miasteczko” sprawiało dzieciakom niesłychaną frajdę. Tam, gdzie dzisiaj znajduje się lokal cukierni, niemal w tym samym miejscu przed laty stał niewielki budyneczek, zresztą bardzo skromny, w którym mieszkał mecenas Jakubowski. Naprawdę bardzo zacna postać oryginała naszego miasta. Budynek był niemal drewniany, niski niczym jego mieszkańcy, ale wtedy stanowił charakterystyczny fragment Wielunia. W tym miejscu dzisiaj jest parking elegancko wyłożony kostką, zresztą jak wiele ulic naszego miasta. Ale przed latami obok tego niskiego budyneczku mecenasa postawił swój kiosk wieluński cukiernik o nazwisku Siciński. Choć kiosk był maleńki i utarg zapewne niewielki, ówczesny Urząd Skarbowy dołożył, zresztą jak wszystkim ówczesnym prywaciarzom, taki podatek, że biedak musiał zrezygnować z prowadzenia interesu.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!