Dzisiejszy plac Legionów wówczas prawie nie był zabudowany. Od strony zachodniej rozciągał się pusty wtedy teren, na którym postawiono zaraz po wojnie pomnik „wdzięczności”, a na jego cokole zatknięto czerwoną gwiazdę. Był to jedyny wtedy znaczący punkt całego placu. Jego okolice świeciły niemal pustką, wieczorem były ciemne, hulał po nich wiatr, szeroko rozlewały się kałuże po każdym deszczu.

Podobnie wyglądało od strony południowej, bo nie było tam żadnego budynku nawet przy wylocie dzisiejszej ulicy Narutowicza. Dosłownie puste i bardzo smutne przestrzenie. Trwał tylko gmach popijarski, w którym zorganizowano pocztę, z wejściem od ulicy Królewskiej. Mocno zniszczony był także budynek Krężlów, którzy niemal zaraz po wojnie założyli w nim bardzo skromną cukiernię i piekarenkę, za co władze okrzyknęły ich „kapitalistami”. Wolne place znajdowały się także od strony ulicy Barycz. Od jej północnej strony zachował się tylko jeden dom, w którym mieszkała później nauczycielka gry na pianinie, malutka staruszka, wielka kinomanka – Helena  Janiszewska. W tym domu miał też swój zakład fotograf o nazwisku  Obłąk.

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd