Któż to jeszcze pamięta brukowane kamieniami ulice, przy których chwiały się za każdym podmuchem wiatru latarnie ze zwykłymi żarówkami? Jeździły wtedy dorożki i przyjemnie było posłuchać stukotu końskich kopyt. W latach pięćdziesiątych tych dorożek było kilkanaście.

Niektóre z nich swój postój miały na placyku przy ulicy dawniej Ogrodowej a dzisiaj Zamenhofa, akurat w tym miejscu, gdzie dzisiaj stoją ni to budy jarmarczne, ni to pawilony handlowe, w których można kupić owoce i warzywa, w kantorze wymienić obce pieniądze na nasze, nawet zamówić jakąś reklamę. Stąd dorożkami pasażerowie jeździli na starą stację kolejową Wieluń Dąbrowa, bo przecież tej nowej jeszcze nie wybudowano. Nowy dworzec powstał w latach pięćdziesiątych i wówczas nasi dorożkarze mieli już znacznie skrócone kursy jazdy, bo na dawną Szosę Osjakowską, a dzisiaj po pańsku Warszawską zwaną, było znacznie bliżej. Właścicielom dorożek przestało się opłacać utrzymywanie konia i dbanie o pojazd, powoli malała ich liczba. Pojawiły się pierwsze taksówki, później następne, ale do końca tę motoryzacyjną konkurencję wytrzymał Pan Janik – „ostatni wieluński dorożkarz”, który powoził swą bryką aż do 1980 roku.

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd