Nawet swym ubiorem starała się podkreślać swą niezależność od wszelkich ideologicznych wpływów. W tamtej siermiężnej rzeczywistości przestawano już zwracać uwagę na modę i wytworne maniery w zachowaniu. Przykro to wspominać, ale nawet niektórzy nasi nauczyciele starali się nie okazywać zbytnio zasad dobrego wychowania, by nie posądzono ich o „burżuazyjne pochodzenie i sprzeciwianie się rządom robotników i chłopów”. To nie leżało w naturze Pani Marii. Ona zawsze pozostawała sobą!

Pamiętam jeden ze zjazdów wychowanków szkoły. Wtedy były już zjazdy nie tylko partyjne, zaczęły one również stawać się modne i te szkolne. Nie byłem jeszcze absolwentem naszego liceum, chodziłem chyba do ostatniej klasy, ale uczestniczyłem w tamtej oficjalnej uroczystości, która miała miejsce w auli. Sala była przepełniona do ostatniego miejsca. My, jako uczniowie, staliśmy naturalnie gdzieś pod ścianą, bo jak tu nie być na takiej uroczystości. Tłumy zaproszonych byłych absolwentów, oficjalnych gości, oczywiście niemal cały komitet partyjny, bez niego się nic nie mogło obyć, władze oświatowe z Łodzi, gdyż w niej znajdowało się nasze Kuratorium, a scenę weszła Pani Maria, by przywitać zebranych oficjeli i dawnych swych uczniów. Była w długiej sukni z czerwonej tafty, na szyi charakterystyczne czerwone korale, odsłonięte ramiona, a do szerokiego kołnierza, doszytego do lekkiego dekoltu, przypiętą miała niemal granatowego koloru ogromną różę. Wyglądała wspaniale. Ta długa suknia doskonale uszyta, nie tylko mnie zapadła w pamięci. W tamtych czasach taki strój kobiety nawet podczas największych uroczystości był bardzo źle widziany przez naszych partyjnych aktywistów.

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd